Pod klubową flagą. Andrzej Muszyński samotnie na wielkiej trasie.

Atacama. Morderczy marsz.

Trawers Atacamy z San Pedro do Antofagasty zakończył sie sukcesem. Po 10
dniach bardzo intensywnego marszu dotarłem do celu. Po sforsowaniu
Kordyliery Domeyki udawało mi sie pokonywać 30-35 km dziennie, co skróciło
czas trawersu z zakładanych 14 do 10 dni.
Marsz z tak ciezkim plecakiem uwazam za barbarzynstwo dla organizmu. Ciesze sie ze nie wysiadl mi kregoslup, stawy, miesnie. Nigdy wiecej sie tego nie podejme. Samotny pobyt na pustyni takiej jak Atacama to chyba jedno z bardziej intensywnych przeżyć i
emocji jakich może doświadczyć człowiek na tej planecie. Po drodze jak
zwykle wszystko weryfikowała rzeczywistość, a Atacama przygotowała wiele
niespodzianek i przygod.

Więcej - pod "Polecamy" na stronie głownej.

dodal: cejot (9 maja 2008)

Strona gł | O nas | Smocze łodzie | Wędrówka z muzą | Autostop | Forum | Szukaj | Archiwum | Kontakt

Copyright © 2002-2017 Polski Klub Przygody

Wszelkie uwagi dotyczące działania strony prosimy przesyłać do Administratora strony