Nasz człowiek na Yapie i...

Yapa 2008 Energia czadu!

DZIEŃ PIERWSZY
Dojechałam właśnie do Łodzi i kieruję się w kierunku Zapiecka (Piotrkowska 43) po odłożony karnet. Miasto komunikacyjnie sparaliżowane przez przebudowę linii tramwajowej. Trafiam na Plac Wolności a gdy wysiadam z tramwaju ogarnia mnie śmiech. Ktoś zaparkował samochód na torach tramwajowych przez co plac blokują tramwaje. Panowie policjanci przestawiają samochód. Żałuję, że nie mogę zrobić zdjęcia.

Docieram do Zapiecka gdzie wszyscy krzątają się przygotowując relację z Yapy.
Wypijam herbatkę z cynamonem, goździkami i sokiem w towarzystwie starego znajomego reggałowca , pozostawiam mój tobołek u ukochanej barmanki Bożenki i w strugach deszczu ruszamy w kierunku politechniki. Dominik, który jest rodowitym łodzianinem, ma kłopoty ze znalezieniem środka komunikacji publicznej, który dowiezie mnie na miejsce. Nareszcie wsiadam, w autobusie okazuje się, że...

prawie wszyscy jadą na Yapę!
Na miejscu akurat rozpoczyna się koncert. Na pierwszy ogień idzie Andrzej Koczewski i Marek Górski. Pięknie grają. W końcu to ludzie ze starej yapowej ekipy. Zaraz po nich zaczyna się koncert konkursowy. Grają: Żeby nie piekło ( niektórzy mówią: ,,Żeby Nie Piekło na rozpoczęcie konkursu - lepszego wyboru nie mogło po prostu być - niech pozostaną pierwsi"), Pod jednym dachem, Goolman band, Samo życie, ZaMałoPiwa. Na zakończenie tej części Katarzyna Jarszak- Nowy Smak Jabłka czyli bardziej liryczne granie dawnego Smaku Jabłka z Grzmiącą.

Publika chyba jeszcze się nie rozruszała, a i prowadzący do tego nie zachęcają. Krążą słuchy, że impreza traci swój charakter. Lata 70 i 80 już nie wrócą.
W przerwie zapoznaję się z ofertą stoisk z płytami i pamiątkami, z przewodnikami i gastronomią. Przypominam, iż Yapa jest imprezą bez alkoholu. Nie można go ani kupić, ani spożywać na terenie koncertowym. Nawiązuję również znajomości z fotografami i dziennikarzami radia Żak.

Dają czadu!
Po przerwie próbują ponownie dostać się na salę okazuje się, że przybyło ludności. Robi się ciasno i duszno. W tłoku zauważam znajome twarze. Ekipa z byłej Enigmy czyli część mojej dawnej drużyny harcerskiej występuje teraz pod nazwą Celtic Tree. Biorą udział w konkursie.

Wspólnie obserwujemy dalsze prezentacje konkursowe. Daleko, Anna Kossakowska, Kosztele, Mariusz Poświątny, Paulina Kreja, Obiło się o uszy. Niektórzy wykonawcy chyba zapomnieli, że jest to przegląd piosenki turystycznej, bo prezentują poezję śpiewaną skutecznie usypiając publiczność. Z tego dnia do historii przejdzie zapewne ,,Żółty kajak" Mariusza Poświątnego. http://www.tvi.l(...)ania/714

Atmosferę rozgrzewa i stawia na nogi Leonard Luther. Wracają wspomnienia starych dobrych czasów gdy na obozach przy ognisku śpiewaliśmy wykonywane właśnie teraz na scenie piosenki. Stara ,,Scarlet" na ustach całej sali. W sercu robi się cieplej. Warto było przestać pół nocy, by usłyszeć ten koncert. A już po przerwie kolejna gwiazda. Co tu dużo mówić, po prostu Kuśka Brothers. Mimo późnej pory, dopiero teraz zabawa rozkręca się na całego. Wszyscy skaczą, klaszczą i gwiżdżą na otrzymanych przy wejściu yapowych gwizdkach. Dają czadu.

DZIEŃ DRUGI
Od godziny 12 zaczynają się koncerty konkursowe. Pojawia się wczorajsza, nie do końca wyspana publika i całkiem świeża, nieskażona dniem poprzednim ekipa, którą można łatwo rozpoznać w tłumie. Zapowiada się długi dzień. Grają: In Gremio, Celtic Tree (bardzo ładne granie - powinni dostać jakąś nagrodę), Duet Opoczno, Eratto (warto zwrócić na nich uwagę, ciekawe utworki), Jacek Gutr, W tym Sęk, Szczyt Możliwości (dopiero oni wprowadzili trochę życia i podnieśli ciśnienie w ten pochmurny dzień. Wesoło, na luzie i turystycznie), Anna Kloc.

Po przerwie kolejna część konkursowa: Pod Dudą (łódzka grupa ciepło przyjęta przez publikę, wykonanie na bardzo wysokim poziomie), Klaus Trzaska Band, Vergil Van Troff, Bartek Kalinowski, Wszystko w Rodzinie, Raz Do Roku, Aleksander, Dorociński. Konkurs niestety zdominowany przez utwory liryczne, ogromny niedosyt humoru i dynamizmu.

Czeska Lokomotywa
Koncert Gwiazd od 19. Tradycyjnie pojawia się Jurek Bożyk. Mimo sędziwego wieku gra pięknie i różnorodnie. Zachwyca swym jazzowym głosem, ale odnoszę raczej słuszne wrażenie, że jego utwory nie pasują do tej imprezy. No, ale przynajmniej zapoznał młodszą publiczność ze standardami muzyki rozrywkowej na wysokim poziomie. Taka lekcja nikomu nie zaszkodzi.

Czerwony Tulipan- koncert pełen humoru, poezji i dynamizmu czyli wszystkiego czego było brak w wykonaniach konkursowych. Potrafią prawdziwie rozbawić publiczność, nie tracąc na jakości wykonania muzycznego. Pełen profesjonalizm. A recytacja ,,Lokomotywy" w modnym ostatnio czeskim języku wprawiła mnie wręcz w osłupienie.

A dalej...
Seta- nareszcie można poczuć klimat Yapy z dawnych czasów, które do tej pory znałam tylko z opowieści. Młodzi wykonawcy powinni uczyć się od dzisiejszych gwiazd wieczoru.
Kabaret Smile- czyli popisy prowadzących
Cisza jak ta...
U Pana Boga Za Piecem...
Joanna Pilarska & Na Drodze- młoda, pełna energii dziewczyna, której śpiewanie ewidentnie sprawia ogromną frajdę co przekłada się na jakość wykonania.
Bez Jacka...
Krążek...
Kabaret Smile- kolejne wejście autorskich skeczy prowadzących
Leszek Kopeć...
Grzmiąca Półlitrówa...

Dom o Zielonych Progach- nareszcie się doczekałam. Cała przyjemność obecności na Yapie tkwi w tym, że można sobie pośpiewać hity ze szlaku przy akompaniamencie znakomitych muzyków. Zespół gra świetnie, ale nie to jest teraz najważniejsze. Każdy kto już kiedyś słyszał te utwory ma z nimi wyjątkowe wspomnienia i śpiewa głośno jakby chciał wykrzyczeć światu co nosi w sercu. Koncert kończy się o 5.45 wspólnym śpiewaniem ….. Zespół znika za kulisami, a publiczność dalej śpiewa.

DZIEŃ TRZECI
czyli...
Łódź dla łodzian
Ogłoszenie werdyktu jury o 12- Grand Prix nie przyznano, I miejsce ,,Pod Dudą" Łódź, II nagrodę jury przyznało też łódzkiemu zespołowi "Żeby nie piekło", III - formacji "Raz do roku" z Gdyni, a IV nagrodę otrzymał zespół "Szczyt możliwości" z Otwocka.

Po ogłoszeniu werdyktu nastąpił występ gwiazd: Siódma Góra, Saski oraz koncert laureatów. Na zakończenie przeglądu zagrała Grupa Nijak świętując wraz z yapowiczami jubileusz 30-lecia.

A teraz trochę o sprawach technicznych.
Ścisk, tłok, zaduch, kolejki do wejścia. Jeśli organizatorzy chcą, by impreza się rozwijała albo chociażby trwała dalej, powinni zastanowić się nad większą i bezpieczniejszą salą. W trakcie koncertów właściwie nie było możliwości wyjść z sali, bo trzeba było podeptać kilkaset osób i zostać zwyzywanym zanim doszło się do jedynego dostępnego dla widowni wyjścia. W przypadku jakiegokolwiek wypadku interwencja była niemożliwa. Z tego co wiem, na szczęście służba medyczna nie była niezbędna tam gdzie jej być i tak nie mogło. Takie warunki powodują szybsze zmęczenie organizmu i odbierają chęć do spontanicznego reagowania.

Myślę, że właśnie to było przyczyną ogólnego odrętwienia publiczności, która na poprzednich przeglądach bawiła się lepiej, bo było jej po prostu mniej. Powinien pojawić się limit sprzedaży biletów.

Ja wyznaję zasadę ,,co cię nie zabije, to cię wzmocni" więc wracam do domu silniejsza i uzbrojona w nowe doświadczenia. Tym, którzy ukochali sobie Yapę, nawet najgorsze warunki nie przeszkadzają, ale dlaczego by nie zachęcić do uczestnictwa w niej nowej publiki?

Tekst: Dani
Zdjęcia: Poodel, aga, archiwum Yapa

dodal: cejot (28 marca 2008)

Strona gł | O nas | Smocze łodzie | Wędrówka z muzą | Autostop | Forum | Szukaj | Archiwum | Kontakt

Copyright © 2002-2017 Polski Klub Przygody

Wszelkie uwagi dotyczące działania strony prosimy przesyłać do Administratora strony