Znów rekord frekwencji

Autostop 2007 Trzy setki do Splitu

Autostop 2007 Trzy setki do Splitu
Prawie 300 osób z Polski, Niemiec i Łotwy wystartowało w tegorocznej dziesiątej edycji Międzynarodowych Mistrzostw Autostopowych. A mogłoby być ich jeszcze więcej, gdyby nie fakt, że ze względu na olbrzymie zainteresowanie zabrakło materiałów startowych. Część z pechowców i tak jednak ruszyła na trasę, tyle że poza konkursem. Tym razem trasa licząca ponad 1600 kilometrów wiodła z Gdańska do położonego nad Adriatykiem chorwackiego miasta - Split. Wśród uczestników zawodów jak zawsze spotkać można było stałych bywalców tej imprezy. Sporą część stanowili jednak i tacy, dla których była to pierwsza w życiu przygoda z autostopem.
Od samego rana w biurze zawodów kłębiły się tłumy osób, którzy w ten nietypowy sposób postanowili spędzić długi, majowy weekend. Wśród uczestników można było usłyszeć głosy, że biorą udział w tych zawodach głównie dla dobrej zabawy. Inni z kolei chcieli zobaczyć kawałek Europy "za darmo". Tylko niektórzy potraktowali te zawody jako rywalizację sportow.
Punktualnie o godzinie 12 28 kwietnia br. organizatorzy dali sygnał do startu. Na wylotówki z Gdańska zawodnicy dotarli komunikacją miejską. Choć byli i tacy, którzy okazję próbowali złapać już w centrum miasta. Pomysłowość uczestników przy tym nie znała granic. Każdy chciał bowiem dostać się na południe jak najszybciej. Można więc było oglądać wiele oryginalnych napisów, czy strojów. Nikogo nie dziwili zawodnicy przebrani za księży, czy napisy w stylu "weś mnie". Dla niektórych opuszczenie Trójmiasta stało się prawdziwym wyzwaniem. Jeszcze kilka godzin po starcie można było spotkać tam uczestników mistrzostw. Przy pięknej, słonecznej pogodzie oczekiwali aż uśmiechnie się do nich szczęście. Tymczasem najlepsi przemierzali już południe naszego kraju. Rankiem różnice pomiędzy poszczególnymi zespołami wynosiły niekiedy tysiąc kilometrów.
Większość zawodników postanowiła przejeżdżać nawet krótkie odcinki. W ten sposób zdarzało się, że zmieniali samochody po kilkanaście, a rekordziści - 34 razy. Podróżowali przy tym bardzo różnorodnymi środkami lokomocji od sportowych samochodów, poprzez policyjne radiowozy, pielgrzymkowe autokary, po ciągniki rolnicze. Nie każdy miał bowiem tyle szczęścia co zwycięska para Hanna Arendt i Maciej Rynkiewicz, którzy namówili w trakcie jazdy podwożących ich ludzi do spędzenia weekendu w Chorwacji. Dzięki temu na metę w Splicie dotarli po niecałej dobie. Laureatom drugiego miejsca Łukaszowi Płoteckiemu i Kaji Baszanowskiej - pomimo jazdy kilkunastoma pojazdami ta czynność zajęła zaledwie półtorej godziny dłużej. Kolejne zespoły docierały na metę w kilkugodzinnych odstępach czasowych. W poniedziałek wieczorem (30 kwietnia) zameldowała się tam już ponad setka uczestników mistrzostw.
Jednak większość cały czas pozostawała jeszcze na trasie. Najgorzej było z tymi, którzy utknęli na terenie Węgier. Tam często nie pomagało nawet zagadywanie kierowców na stacjach benzynowych, czy "happeningi" na poboczach drogi. Większość zatrzymujących się stanowili obywatele innych krajów. Niewiele lepiej mieli ci, którzy postanowili przejechać przez terytorium Austrii. Często bowiem natykali się na napisy w stylu "zakaz autostopowania" w obrębie stacji, czy innych miejsc. Również Chorwacja miejscami okazała się być mało przyjazna autostopowiczom. Zwłaszcza tym, którzy wybrali przejazd przez obszar tego kraju autostradami. Spora część utknęła bowiem na skrzyżowaniu dróg pod miastem Karlovac. Zdecydowanie lepiej mieli ci, którzy postanowili jechać lokalnymi drogami. Tam, pomimo przejeżdżania krótkich odcinków, łapanie okazji nie stanowiło takiego problemu, a przy tym można było podziwiać malownicze, górskie krajobrazy. Poza tym podróż taka kończyła się często poczęstunkiem w domach u kierowców, czy w przydrożnych restauracjach.
W zgodnej opinii uczestników zawodów najbardziej przyjaznymi autostopowiczom okazali się być tureccy kierowcy TIR-ów, którzy często na ich widok potrafili zatrzymać rozpędzoną na autostradzie ciężarówkę. Często też na stacjach benzynowych sami podchodzili do uczestników proponując wspólną podróż.
Nie wszystkim jednak dopisywało takie szczęście. Na ostatnich zawodników trzeba było bowiem czekać kilka dni, a niektórzy zdecydowali się poddać i zawrócili do miejsc swojego zamieszkania.
Mistrzostwa zakończyło uroczyste ogłoszenie wyników i wręczenie pamiątkowych medali i pucharów wraz z nagrodami. Szczególnie cenne okazały się być przewodniki i mapy przekazane przez sponsorów mistrzostw, a także prenumeraty magazynu " Poznaj Świat, który sprawował patronat medialny nad imprezą.
Do kolejnej edycji zawodów pozostał niecały rok. Może więc i Ty drogi Czytelniku spróbujesz swych sił w długi majowy weekend 2008 roku i staniesz na starcie mistrzostw?
(witek)

dodal: cejot (6 maja 2008)

Strona gł | O nas | Smocze łodzie | Wędrówka z muzą | Autostop | Forum | Szukaj | Archiwum | Kontakt

Copyright © 2002-2017 Polski Klub Przygody

Wszelkie uwagi dotyczące działania strony prosimy przesyłać do Administratora strony