Mekka ma się dobrze

KOLOSY 2004 "Witek" znowu wyróżniony!

W dniach 3 - 6 marca w Gdyni odbyły się siódme już Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów. W ich trakcie, jak zwykle, przyznano Kolosy - najwyższe laury za dokonania ubiegłego roku.
W kategorii Wyczyn Roku, za wyprawę Transamerica Expedition, wyróżnieniem uhonorowany został nasz człowiek - Michał Witkiewicz - pomysłodawca i współzałożyciel Polskiego Klubu Przygody i aktualny jego sekretarz.
To już jego drugi taki laur. Poprzednio wyróżniono go w 2003 r. za Wyprawę Euroazja.
Podczas gdyńskiej imprezy swoje dokonania prezentowali także dwaj inni członkowie naszego klubu: Michał Kochańczyk oraz Wojciech Suchy.


Za nami Kolosy. Po raz szósty - a trzeci w Gdyni - przyznawano te podróżnicze "Oscary". I znów czterodniowe oblężenie Teatru Miejskiego, którego klimatyczne wnętrza nie są w stanie przyjąć wszystkich żądnych obcowania z wielkimi postaciami świata polskich podróżników.

Gdynia w marcu jest mekką wszystkich ludzi przygody, którzy tu właśnie przybywają podsumować dorobek minionego roku. Codzienne maratony okraszonych filmami i slajdami opowieści a także okazja ocierania się w tłumie o postacie owianych legendą herosów - przedstawicieli kilku pokoleń eksploratorów - przyciągają tłumy. Wielkich rzeczywiście nie brakło - począwszy od Kapituły, którą zdobią postacie żeglarzy: Krystyny Chojnowskiej - Liskiewicz i Wojciecha Jacobsona a także oczywiście Piotra Chmielińskiego - legendarnego kajakowego pogromcy Amazonki i jednego ze zdobywców kanionu rzeki Colca.

Przyjął się także i umacnia dobry zwyczaj, że na doroczne spotkania ściągają coraz liczniej laureaci z lat ubiegłych. Było ich w tym roku kilkunastu i chwała organizatorom, że potrafili fakt ten przytomnie wykorzystać. Kolosy 2004 wręczali laureatom posiadacze nagród z poprzednich edycji. Tak trzymać! Dobrze to służy integracji środowiska.

Co roku przed gdyńską imprezą towarzyszy mi niepokój, czy pojawią się i tym razem godne Kolosów przedsięwzięcia. Coraz trudniej wszak o oryginalne, pionierskie wyczyny w coraz bardziej poznanym i uładzonym świecie. Co roku też po Kolosach pozostaję w tej rozterce, doświadczywszy tyluż przykładów za, co i przeciw.
Nie było inaczej i tym razem. Ale po kolei.

Super Kolos - jak zwykle przyznany za odległe w czasie czyny. I okazja do wydobycia z cienia postaci Wojciecha Moskala , o którego wkładzie w wiele z dokonań Marka Kamińskiego media mają zwyczaj nie pamiętać. I tym razem jednak Wojtek, aktualnie gdzieś na Antypodach, nie pokazał się w blasku fleszów.

W kategorii Podróże prawdziwym odkryciem był dla mnie Arkadiusz Milcarz. Nie każdemu przypadł do gustu specyficzny język i styl jego opowieści. Gdy jednak pokonałem pierwszy odruch zniecierpliwienia - dałem się porwać barwnej, dynamicznej, zrobionej z reporterskim nerwem filmowej relacji z wędrówki przez Afrykę. A już opowiedziana obrazem prawdziwa epopeja trzech tygodni rejsu barką - pływającą wioską... Ho, ho! Nie mogłem się oprzeć śmiałemu skojarzeniu ze stylem narracji samego Mistrza Stanisława.

W żeglarstwie - cóż, bez rewelacji. Wobec braku wyczynu ściśle sportowego - nagrodzono oryginalność pomysłu i koloryt rejsu startującej wszak z Polski grupy Czechów, przez co po raz pierwszy Kolos powędrował w ręce cudzoziemców. Czy i jakie ów precedens przyniesie dla imprezy skutki? Czas pokaże.

Nikt chyba nie wątpił w to, że pośród alpinistów nagroda trafi w ręce pogromców Shisha Pangmy. W końcu już kilkanaście lat minęło od poprzedniego wejścia zimą na ośmiotysięcznik. I oto, gdy wydawało się, że ten impas zakończy Krzysztof Wielicki, szturmujący K 2 w asyście medialnego zgiełku - sukces odniosła skromna, zaledwie pięcioosobowa wyprawa pod wodzą Jana Szulca . Czapki z głów! W ten sposób Polacy (plus jeden Włoch tym razem) nadal dzierżą monopol na pionierskie wejścia zimą.

Przy okazji - wspomnijmy wzruszające chwile, gdy tuż po prezentacji tego osiągnięcia, Leszek Cichy czytał swą dramatyczną relację z wydarzeń sprzed ćwierć wieku, kiedy to wraz z Wielickim zimą zdobyli Everest. Był też świetny film "z epoki", bez słowa komentarza dokumentujący ten pionierski sukces: wyblakły obraz i wciąż świeże emocje bijące w nas z zapisu radiowych rozmów tamtych Bohaterów.

I znów dziedzina, gdzie tym razem rok poskąpił osiągnięć z tej najwyższej półki. Nie przyznano więc Kolosa żadnemu z grotołazów . Nie było za to problemu z określeniem Wyczynu Roku . Z wielu wszak względów należał się on Jankowi Meli . Dodajmy po znajomości, że wśród wyróżnionych w tejże kategorii znalazł się także wyczyn współzałożyciela Polskiego Klubu Przygody, Michała Witkiewicza , którego samotnej podróży pieszo i pontonem w poprzek Ameryki Południowej kibicowaliśmy na tych łamach.

Na koniec jeszcze o szczególnej postaci, która w Gdyni zabłysła wielkim blaskiem. Prócz Jasia Meli - owację na stojąco zgotowano tylko jemu. Niepozornej postury - gigant rowerowych szlaków. Mieczysław Parczyński. Człowiek, który wsiadłszy po raz pierwszy na rower tuż po pięćdziesiątce - przez następne trzydzieści lat przejechał swoją "damką" 200 tysięcy kilometrów. Pięć razy świat dookoła - nie opuszczając Polski! Co więcej - rzecz nie tylko w kilometrach. To postać niebanalna (czytaj m.in. w "Poznaj Świat" 3/2004 oraz w "Księdze Przygody" 2000). Laureat Nagrody Specjalnej - wznosząc wielką plakietę nad wiwatującym tłumem zapewniał, że mimo osiemdziesiątki na karku to jeszcze nie koniec jego kolarskiej wędrówki.
Janusz Czerwiński/"Poznaj Świat"

dodal: cejot (8 stycznia 2008)

Strona gł | O nas | Smocze łodzie | Wędrówka z muzą | Autostop | Forum | Szukaj | Archiwum | Kontakt

Copyright © 2002-2017 Polski Klub Przygody

Wszelkie uwagi dotyczące działania strony prosimy przesyłać do Administratora strony