Mistrzostwa Świata 2009

13 zawodników i zawodniczek Polskiego Klubu Przygody w składzie reprezentacji Polski brało udział w Mistrzostwach Świata w wyścigach Smoczych Łodzi rozegranych w Czechach na torze regatowym w miejscowości Racice (30 km od Pragi). Rzecz działa się w dniach 26-30 sierpnia 2009 r.

Polska reprezentacja liczyła ponad 170 osób. Nasz kraj był reprezentowany we wszystkich kategoriach, oprócz osady kobiecej (niestety, nie udało się skompletować składu). Być może przeszkodą były sprawy finansowe, bo większość z nas finansowała wyjazd z własnych funduszy.

- Osada Premier Open zbudowana była na bazie zawodników z klubu MOS Wrocław.
- Osada Premier Mixed - złożona była z zawodników Polskiego Klubu Przygody/Gdańskie Lwy (12 osób), Wikinga Gdańsk (8 osób), Dragona Chełmno (3 osoby) oraz Malborka (2 osoby).
- Osadę w kategorii Senior (lat 40+) skompletowano głownie z zawodników Spójni Warszawa + jedna osoba z Polskiego Klubu Przygody/Gdańskich Lwów.
- Osada Grand Senior (50+) składała się z zawodników z OKS Olsztyn.
- Osada Junior miała w składzie zawodników z Malborka (16 osób), Wikinga Gdańsk (9 osób) i Dragona Chełmno (2 osoby).
- Osadę młodzieżową - do lat 23 - stworzyli zawodnicy Wikinga Gdańsk i Malborka.



Mokry finał dwóch tysięcy
Na tor zawitaliśmy po raz pierwszy w środę, 26 sierpnia, aby zmierzyć się z przeciwnikami na dystansie 2000 m. Mieliśmy nadzieję powalczyć z najlepszymi ekipami w naszej kategorii - a swoje osady w tym biegu wystawiło 14 najlepszych państw świata.
Osady były wypuszczane z linii startu co 12 sekund - po czym goniły się w koło. Nasza łódka ruszyła dość opornie, bo mając na uwadze prawie 10 minut wiosłowania chcieliśmy dobrze rozłożyć siły. Po 500 metrach dystansu i pierwszej porcji wody która przez burtę chlusnęła do wnętrza na pierwszym nawrocie - zrozumieliśmy, że te łódki (prosto z Chin) są specyficzne pod względem wyporności i preferują osady lżejsze niż nasza.
Nie było jednak czas na myślenie, lecz na wiosłowanie - a chociaż połykaliśmy kolejne metry, to woda wlewała się coraz intensywniej.
Kolejne 500 m za nami, drugi nawrót…

Wyścig na 2 kilometry ma to do siebie, że widowiskowy diabelnie (te kilkanaście wielkich łodzi ścigających się w kółko, wyprzedzających się i zderzających czasem) - jest jednocześnie mocno wyczerpujący, z powodu niejednolitego rytmu wiosłowania (nawroty) oraz faktu, że na ograniczonym akwenie woda intesywnie faluje i to we wszystkie strony. To koszmar dla wioślarzy muszących zmagać się z falami tworzonymi przez licznych przeciwników.

Nagle - z głośników słyszymy krzyk sternika:
- Wylewać wodę!
Dziewczyny reagują błyskawicznie. Odkładając wiosła wychlapują - ile się da - wodę. Mężczyźni w tym czasie próbują utrzymać rytm przy wiosłach, do chwili, gdy zawodniczki znowu za nie chwycą.

Ostatni nawrót - przed nami jeszcze tylko 500 m. Uda się...dopłyniemy... Więc jeszcze więcej, dobytych nie wiedzieć skąd sił, wkładanych w pociągniecie!
Niestety, płynąca przed nami łódka wywołuje fale tak ogromne, że woda wlewa się już tak "jakby 10 osób wlewało ją wiadrami przy każdym naszym pociągnięciu wiosłem"! Tak określił to jeden ze szlakowych po wyścigu, który zakończył się dla nas na 300m przed linią mety przez… zatopienie naszej łodzi…

W tym dniu nasze inne polskie ekipy odniosły bardzo dobre rezultaty:
* Do lat 23: Open - 3 miejsce = BRĄZ! Mixed - 4 miejsce
* Grand Senior (+50) Open -3 miejsce = BRĄZ!
* Senior (+40) Open - 7 miejsce

Złoty błysk juniorów
Czwartek 27 sierpnia dla Premier Mixed był dniem wolnym. Dla pozostałych ekip dzień jak co dzień, czyli starty do upadłego.
Ten dzień dla Polski będzie niezapomniany, a to dzięki naszym najmłodszym reprezentantom, którzy ścigali się w kategori Junior Open. Niech żałuje ten, któremu nie dane było to oglądać na żywo.
Pasjonująca, zapierająca dech walka od startu do mety dała Polsce złoty medal!
Wszystkie 6 osad wpłyneły na metę mieszcząc się w… niecałej sekundzie! Ale to polscy juniorzy wysłuchali hymnu. To pierwszy Mazurek Dabrowskiego zagrany reprezentantom Polskie w tej dyscyplinie sportu!

Nasze pozostałe ekipiy w tym dniu zdobyły:
1. Do lat 23 Mixed - 3 miejsce = BRĄZ; Open - 3 miejsce = BRĄZ
2. Grand Senior Open - 2 miejsce = SREBRO!
3. Senior Open - 3 miejsce = BRĄZ!
4. Junior Mixed - 4 miejsce


Nasz Wielki Finał
Aż nadszedł piątek, 28 sierpnia. W tym dniu rozegrały się wyścigi wszystkich kategori na dystansie 200m. Odbyło się prawie 80 biegów, co wymagało nielada wysiłku ze strony organizatorów. Widzowie nie mogli się nudzić. Zawodnicy - tym bardziej. Bieg za biegiem. Radość i smutek.

Osada Premier Mixed zaczęła od 3 pozycji w swoim biegu, co pozwoliło w kolejnym walczyć o półfinał. Udało się i oto jesteśmy w połowie drogi do zwycięstwa.
Nikt z nas nie liczył na te 200m, gdyż na treningach różnie to wychodziło. Jednak los chciał inaczej.
Startowaliśmy w pierwszym półfinale. Nasze nastawienie było proste: walka do samego końca o wykorzystanie niespodziewanej szansy na finał.
Jak było? Start, dystans, końcówka - i… 4 miejsce. Po biegu byliśmy tak wyczerpani, że wydawało się, iż to kres naszych sił.
Pozostała nadzieja, że może w drugim półfinale inne osady osiągną gorsze czasy; to dałoby nam upragniony finał.
Stoimy w grupie, patrząc na interesujący nas bieg. Potem - dłużący się strasznie czas oczekiwania na wyniki…
Wreszcie, od strony sędziów nadbiega kolega. On już zna wyniki! Zapada głucha cisza i…
JESTEŚMY W WIELKIM FINALE!!! - wykrzykuje wreszcie. To nie sen! Wszyscy skaczą do góry, dziewczyny płaczą ze szczęścia. Nie ma końca uściskom...
Niby to tylko finał - a my się cieszyliśmy już jakbyśmy mieli medal. Jednak każdy z nas wiedział jak mało czasu mieliśmy na przygotowania, jak bardzo nasze życie było podporządkowane nadziei na przeżycie tej chwili - i że tak naprawdę nikt chyba nie liczył na tak wielki sukces.
A tu tymczasem spełniło się niemożliwe: Wielki Finał Mistrzostw Świata w kategorii Mixed na 200 metrów!

Linia startu...Wystrzał...Poszli...
Nasz start był najmocniejszy z dotychczasowych biegów, łódka przecinała wodę niczym brzytwa. Połowa dystansu - wszystko wydaję się być w porządku.
Niestety chyba przeszarżowaliśmy z siłami na starcie i w chwili podniecenia zapomnieliśmy, że to przecież 45 sekund wiosłowania a nie sam start… To dlatego zabrakło sił na drugą część wyścigu.
Szóste miejsce na świecie: czyż można narzekać?!

Tak właśnie zakończyły się nasze starty tego dnia, ale przed nami kibicowanie innym ekipom z Polski jak i czołówki światowej w najsilniejszej klasie Premier Open. Tu osada Filipin o mały włos nie "złamała" magicznej bariery 40 sekund na 200 m!

Dla reprezentacji Polski był to bardzo udany dzień, gdyż niemal wszystkie osady uplasowały się światowej czołówce:

1. Do lat 23 Open - 3 miejsce = BRĄZ!
2. Grand Senior (+50) Open - 3 miejsce = BRĄZ!
3. Senior (+40) Mixed - 6-miejsce; Open - 7 miejsce
4. Junior Mixed - 5-miejsce; Open - 6 miejsce
5. Premier Mixed - 6 miejsce; Open - 14-miejsce


Sobota i niedziela były zarezerwowane na wyścigi 500 m. Sobota była dniem dla Premier Mixed we wszystkich kategoriach, natomiast niedziela dla osad Premier Open.

Miało być lepiej…
Mając w głowach wczorajszy dzień, jakże udany dla naszej osady - chcieliśmy potwierdzić naszą klase i pozycje w świecie, znajdując sie kolejny raz w finale. To był nasz cel na ten dzień.

Zaczęło się 5 miejscem w naszym biegu. Potraktowaliśmy goo jednak jako rozgrzewkę. W repasażu, w którym walczyliśmy o półfinał byliśmy na 3 miejscu, co dało nam prawo do ponownej walki o finał.
Półfinał mieliśmy płynąć na 6 torze, mającym opinię najwolniejszego. To przekonanie zbyt mocno chyba zawładneło naszą podświadomością…
Czy to przez to nie znaleźlismy w sobie dość determinacji by po raz kolejny wyszarpać finał? A może to zmęczenie po kliku dnich intensywnych startów?
Tak czy owak - zakonczyliśy ten bieg na ostatnim, 6 miejscu.
Pomimo, że daliśmy z siebie wszystko, inne łodzie w tym dniu pływały szybciej niż nasza...
Smutek pochłonął nas i mały finał nas nie satysfakcjonował. Tam, płynąc już bez takiego zapału przypłynęliśmy z piątym czasem - ostatecznie zajmując 11 miejsce na dystansie 500m w naszej kategorii. To był nasz ostatni wyścig na tych zawodach najwyższej międzynarodowej rangi.

Pozostałe ekipy z Polski zajeły:
1. Junior Open - 5 miejsce; Mixed -5 miejsce (tylko ok. 1sekundy zabrakło im do drugiego złota!)
2. Do lat 23 Mixed - 4 miejsce
3. Senior (+40) Mixed - 7 miejsce

Open bez paliwa
Niedziela - ostatni dzień Mistrzostw Świata. Dystans 500m, kategoria Premier Open.
Po tylu wyczerpujących dniach walki w słońcu i w upale - wszyscy pływali na "resztkach paliwa", ale ten kto przyjeżdża na zawody takiej rangi nie myśli o tym, tylko wsiada i daje wszystko z siebie, bo wie, że następna okazja - dopiero za 2 lata. W tym dniu starowała nasza najsilniejsza i najszybsza osada zbudowana na zawodnikach z Wrocławia. Rozmawiając z nimi można było wyczuć chęć walki i wolę zwycięstwa, gdyż jak sami mówili to na tym dystansie czują się najlepiej i na ten dystans bardzo liczą. Trzymaliśmy za nich kciuki, bo zobaczyć reprezentację Polski w najsilniejszej kategorii, wśród najlepszych osad świata - to by było niezapomniane doznanie.
Niestety, zajęli 12 miejsce.
Na osłodę - nasze drużyny Grand Senior (+50) oraz do lat 23 zdobyły po BRĄZIE a Senior (+ 40) - 7 miejsce.


Jest dobrze. Będzie lepiej?
Podsumowując te Mistrzostwa Świata - ekipami wyróżniającymi się były: Filipiny, Chiny, Australia, Kanada.
Kolejne Mistrzostwa Świata zagoszczą w USA, w miejscowości Tampa Bay.

Polska zdobyła łącznie 11 medali: 1 złoty, 1 srebrny i 9 brązowych (w tym - 5 brązów zdobyła kategoria U-23).
Złoto na tych mistrzostwach było pierwszym w historii złotem dla Polaków zdobytym na Mistrzostwach Świata.
Wygląda więc na to, że poziom sportowy smoczych łodzi w Polsce wzrasta. Oby tak dalej!

Tekst: Wojtek Wodziński

dodal: cejot (10 września 2009)

Strona gł | O nas | Smocze łodzie | Wędrówka z muzą | Autostop | Forum | Szukaj | Archiwum | Kontakt

Copyright © 2002-2017 Polski Klub Przygody

Wszelkie uwagi dotyczące działania strony prosimy przesyłać do Administratora strony